1 rok. Co dalej?

Podróż w nieznane

Nie sądziłam, że dotrwam do tego momentu. 13 października minął dokładnie rok odkąd założyłam moją pracownię Proste Wnętrze. Już nie będę Wam udzielać porad, jak założyć firmę i jak być start-upem. W ogóle chyba już nie będę Wam udzielać żadnych porad. Nie wiem już nic. Wyruszam na głębokie wody, bez kompasu i bez mapy. Na szczęście mam w rękawie parę asów. Moją intuicję, znajomych przedsiębiorców, którzy zawsze służą mi radą, wsparciem oraz wysoką motywację i wiarę w to, że się uda. (Dobra oszukałam Was w pierwszym zdaniu, cały czas wierzyłam, że się uda).

Musi się udać. Nie mogę powiedzieć – tak, udało się, bo to przecież dopiero początek. Jeszcze nie mam wysokiej składki ZUSowskiej, której boję się bardziej niż diabła.

Pierwsze pół roku mojej działalności – muszę się przyznać – to była wielka rozpacz na pustyni. Owszem, nie mogłam narzekać na brak pracy. Pracowałam dla zaprzyjaźnionych architektów jako podwykonawca, działałam blogowo i marketingowo. Pracy było co nie miara, jednak bez większego zysku. Dopiero w kwietniu – można tak powiedzieć – odbiłam się od dna. Pojawili się pierwsi klienci. Powoli mój kalendarz zapełniał się, dni wolne od pracy zniknęły całkowicie. Była już tylko praca, praca i praca. A teraz? Mój kalendarz zapisany jest na trzy miesiące w przód. Hurra! Obawy o to, że się nie uda powoli zaczęły znikać. Mam nadzieję, że już niedługo będę mogła zapełnić moją stronę internetową zdjęciami realizacji, ponieważ powoli dobiegają końca prace remontowe przy projektach, które w tym roku powołałam do życia.

Pracy jest tak dużo, że powstało pytanie – co dalej? Jak rozciągnąć dobę, żeby móc spełnić oczekiwania wszystkich klientów. Jeszcze parę miesięcy temu miałam taki pomysł, że po prostu będę odmawiać i nie będę przyjmować nowych zleceń. Jednak to się nie sprawdzi. Chciałam wieść spokojne życie, mieć czas dla rodziny, trochę czasu dla siebie, jednak… rzeczywistość jest taka, że to się nie sprawdzi. Jeśli chcesz mieć własną firmę musisz się rozwijać! Musisz się uczyć, zdobywać nowe umiejętności, kolejne zlecenia, robić kolejne projekty, kształcić się z zakresu projektowania, materiało- i produktoznawstwa, pozyskiwać nowe kontakty, nowe katalogi…. Ta maszyna się nie zatrzyma, a jeśli tak – to może oznaczać jej koniec.

Nie jestem jeszcze gotowa na założenie wielkiego biura (chyba na to trochę za wcześnie) jednak powoli dojrzałam do tego, że samemu niewiele się zdziała. W grupie jest siła, są pomysły i jest moc. Należy tylko wyszukać odpowiednie osoby, które przyjmą twoją filozofię, będzie im zależało na pracy, na zdobywaniu wiedzy i nowych doświadczeń. I właśnie nad tym będę pracować przez kolejne miesiące. To dla mnie ogromne wyzwanie. Przekazać choć częściowo swoje dziecko, które tworzyłam od podstaw. Nie powiem, że nie mam obaw, ale do odważnych świat należy. Długo się tego uczyłam. Mam nadzieję, że już wkrótce odkryjecie nowe Proste Wnętrze pełne ludzi z pasją, którzy tak samo jak ja będą chcieli tworzyć świetne projekty, szyte na miarę. Być może spotkamy się już niedługo na Zaprojektowanych…

 

Maria Podobińska-Tuleja

cropped-proste_wnetrze_logo-011.jpg

 

 

5 komentarzy

  • Marta pisze:

    Powodzenia (chociaż wcale nie wątpię w sukces przedsięwzięcia)! 🙂

  • Aga pisze:

    Taka refleksja mi się nasunęła, że aby prowadzić z zyskiem własną firmę koniecznie trzeba to uwielbiać. Nie wyobrażam sobie, że praca przejmie wodze nad moim życiem, że nie będzie czasu dla bliskich, bo praca wydrze cały czas, który powinien być tez bez niej. Czy na sukces zawodowy, dodatkowo opłacalny, skazani są tylko i wyłącznie pracoholicy gotowi ukrócić swoje relacje rodzinne, hobby i to nawet wszelkie wyjazdy, by tylko praca się działa? Bardzo chciałabym, aby tak nie było, ale wokół widzę to inaczej… W każdym bądź razie życzę sukcesów! 🙂

    • Wszystko zależy jakie się ma priorytety. Ja pracuję tylko jak moja mała jest w przedszkolu, a potem jak już śpi. Czasami zdarza się mi, że muszę pojechać do klienta po południu, czy dokończyć coś na szybko, ale pilnuję, żeby nie było to za często. No z hobby niestety gorzej, bo jednak czasu brakuje.

  • Bardzo pozytywny i inspirujący wpis :). Ja mam swojego bloga od pół roku, marzę żeby być wolna i pracować na własną rękę a nie dla kogoś, mimo wielu obaw mam nadzieję że niedługo to marzenie się spełni 🙂 !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *