Podobno w tym tygodniu mamy Share Week, a więc polecamy swoim czytelnikom blogi, na które zaglądamy. U mnie ostatnio dużo się dzieje, więc mam odrobinę mniej czasu na wertowanie blogów, co nie znaczy, że tego nie robię i że nie wynalazłam w ostatnim czasie kilku perełek. Nie o wszystkich moich poczynaniach będę Wam mogła od razu napisać, bo część z nich owiana jest na razie tajemnicą, ale o kilku mogę już wspomnieć.
Właśnie rozpoczęłam szósty miesiąc mojego start-upu. Jak do tej pory – nie nudzę się na swoim. Jedynie w zeszłym tygodniu odpuściłam trochę i pozwoliłam sobie pochorować… ale oczywiście już zdążyłam to odpracować. Przedwczoraj miałam okazję wziąć udział w spotkaniu BNI… czyli tak zwanej sekty zbierającej pieniądze dla swojego guru. Tak całą organizację określił mój mąż. Czy ma rację? Trudno powiedzieć. Trudno powiedzieć po jednym spotkaniu. Ja widzę potencjał tego typu działań. W branży projektowania wnętrz większość zleceń bierze się z polecenia. Klienci z internetu są chyba rzadkością (tu powstaje pytanie, czy warto pozycjonować swoja stronę? – tego też jeszcze nie wiem, bo w googlu na popularne hasła jestem daleko daleko na drugiej albo na trzeciej stronie, a wiadomo, że tam już prawie nikt nie zagląda!). Nie przekonuje mnie jeszcze kwota, którą trzeba zainwestować w kartę członkowską – o ile jestem w stanie to zrozumieć, to jeszcze nie wiem, czy jestem w stanie zapłacić prawie 3000 złotych (jak się podliczy koszty cotygodniowych spotkań to w sumie wyjdzie 5 000 zł rocznie) za śniadania w gronie przedsiębiorców. Siedzę i myślę (cytat z Kingi Rusin, bohaterki Pudelka), bo przecież coś trzeba zrobić. Nie, żebym nie robiła, ale zdecydowanie byłabym bardziej rada mając więcej zleceń, nie mówiąc już o tych związanych z nadzorem i wykonawstwem…
Ciągle bowiem usługa projektanta wnętrz traktowana jest jako dodatkowy koszt. Mało kto zdaje sobie sprawę, że taki oto projektant ma znajomości, kontakty i umowy partnerskie z większością salonów wnętrzarskich i jest w stanie załatwić dla klienta masę zniżek… 5, 10 czy 15 % na materiały wykończeniowe to tyle, że może okazać się, że projekt wnętrza był całkowicie za darmo, a nawet przyniósł nam zysk! Zastanawiam się, czy klienci o tym nie wiedzą? Pewnie nie, bo i skąd mieli by mieć takie informacje. Tak więc informuję, że warto czasem przemyśleć takie rozwiązanie.
Oprócz tego miałam tydzień wypełniony ciekawymi spotkaniami. Nawiązałam współpracę z dużą firmą wykonawczą, która jest odpowiedzialna za realizację największej w Krakowie sieci fitness klubów. To jest dopiero coś! Teraz śmiało mogę powiedzieć, że dysponuję super ekipą budowlaną!
Zdaje się, że miałam jednak pisać o blogach. Do rzeczy więc:
Po pierwsze odeślę Was do kolegów po fachu, a więc do wnętrzarzy:
1. Jeśli chcecie zrobić sobie powtórkę z kolorów albo zaglądnąć do mieszkania “Przyjaciół” to zapraszam tutaj: http://www.arch-tecture.blogspot.com/ .
2. Drugi blog to również dzieło architektki wnętrz, Agnieszki. Ciekawy mix informacji i dużo inspiracji: http://agnieszkabuchta.pl/.
3. Interesujący wpis o tradycyjnie popełnianych przez nas błędach podczas urządzania naszych domów zamieściła na swoim blogu Ola: http://www.collageblog.pl/. Można się i pośmiać i uderzyć w pierś, jacy to czasem jesteśmy niepokorni.
Czas na inne przyjemności. Idzie lato, mamy więc większą motywację i chęć zadbać o siebie. O nasze ciała i zdrowie należy oczywiście dbać przez cały rok. Wszelkie niezbędne informacje znajdziecie na blogu Marii zwanej również Mają. A najlepsze jest to, że Maja, znany i sprawdzony dietetyk nie zabrania jeść czekolady, nawet, gdy chcecie schudnąć parę kilogramów! Za to między innymi ją pokochałam. Zaglądnijcie koniecznie: http://mbrzegowy.blogspot.com/.
Gdy chcę się zrelaksować to czytam http://stayfly.pl/. Zazdroszczę Jankowi, że jest młody… a równocześnie ma tak poukładane w głowie i nie boi się o tym mówić. Ja w jego wieku miałam fiu bździu albo kiełbie we łbie. Oczywiście teraz sytuacja wygląda zupełnie inaczej. I znam się nie tylko na wnętrzach, ale i na miłości, rodzicielstwie, kuchni, fitnessie, prasie i wielu wielu innych rzeczach. Z autopsji. W końcu mam 33 lata intensywnego życia za sobą. Nie o wszystkim piszę, bo mam jeszcze na to czas…
PS. Jeśli polecacie swoje blogi, nie zapomnijcie ich umieścić w formularzu tutaj: http://jestkultura.pl/2015/polecamy-najlepsze-blogi-share-week-2015/
Maria Podobińska-Tuleja

#shareweek2015

Jak miło – dzięki mam nadzieję, że zdążę ze swoim wpisem 🙂 dzisiaj mam “10 plenum spółdzielni Zenum” jak mówił klasyk. Dzięki też za Maję – już ją uwielbiam!
Czyżbyś ją znała? Małopolska jest mała 😉
A to moja lista oczywista – http://www.collageblog.pl/blog/share-week-2015
Co za miłe zakończenie dnia! Dziękuję 🙂
Nigdy nie wiesz, jaką niespodziankę przyniesie dzień 😉