Chciałabym Wam napisać o spektakularnych postępach w pracach nad naszym mieszkaniem i pokazać mnóstwo wspaniałych zdjęć, ale… to tak nie działa. To wszystko wymaga czasu. Przynajmniej na początku, efektów nie widać, a pracy jest baaardzo dużo. W ten weekend starałam się skończyć rozrysy techniczne dla Pana Andrzeja, który będzie męczył się nad naszą łazienką i innymi częściami “apartamentu”. Jest postęp, bo narysowałam pół łazienki. Pół to lepiej niż nic 🙂 Szewc jednak bez butów musi chodzić.
Do tej pory jednak krok po kroku udało się mi dokonać spektakularnych wyczynów polegających na:
- ogarnięciu wstępnej wizji całego mieszkania i zrobieniu wizek
- odbiorze technicznym mieszkania (tu jak zwykle pomogła mi sprawdzona ekipa w postaci Karoliny Malickiej i Roberta Rojka. Teraz to ja wiem wszystko na temat mojego mieszkania
- montażu grzejników, które sobie wymyśliłam, bo nie mogłam mieć takich samych jak inni normalni ludzie
- odkryciu, że jeden grzejnik przecieka
- poprawieniu zamontowanego grzejnika
- włączeniu ogrzewania
- odkryciu małego przecieku na zaworze przy ogrzewaniu podłogowym (nie wiem, czy zostało to usunięte, jutro sprawdzę)
- pojechaniu do punktu obsługi Taurona i odczekaniu kilku godzin w kolejce po to, by się dowiedzieć, że pobrałam zły numerek, powiedzeniu do pana w okienku “o nie!” i usłyszeniu “o tak!”, ale potem odczekaniu już do dobrej kolejki, po to by zamówić montaż liczników energii elektrycznej
- jutro montuję system alarmowy
- zakupiłam połowę tapet
- połowę lamp
- poszło zamówienie na płytki, ceramikę i armaturę – na wszystko prócz umywalki, bo po co mi umywalka?
- poszło zamówienie na drzwi – czekają sobie w sklepie
- zamówiłam też sprzęt AGD – panowie ze sklepu z AGD chcą mnie już dawno zamordować, bo mój sprzęt miał dawno od nich wyjechać, ale nie wyjechał
- omówieniu zamysłu na kuchnię ze stolarzem, wielkiej dyskusji, że to co ja wymyśliłam może być trochę głupie, wielkiej mojej wygranej, bo jak głupie, skoro ja wiem, co się mi podoba
- zrealizowałam zamówienie na lustro na wymiar do łazienki – leży sobie tu koło nogi mojego stołu i mam nadzieję, że się nie zbije
- zrealizowaniu zamówienia na drzwi przesuwne z postarzanego drewna (będzie szał!), które stanowią obecnie ściankę działową między moją pracownią//salonem a kuchnią. Prowadnica do drzwi przesuwnych ozdabia obecnie oparcie sofy w salonie, a opakowanie prowadnicy ozdabiają dziury wynikłe przez drapieżne i swędzące ząbki mojego szczeniaka
- zamówieniu podłogi i listw podłogowych
- pomiarze otworów drzwiowych (bo trzeba wiedzieć, czy są dobre) i napisaniu na rysunkach, że jednak są trochę za wysokie
- pomiarze podłogi i dowiedzeniu się, że jednak nie najlepiej rozplanowałam sobie ogrzewanie podłogowe i w zasadzie to sobie mogę go nigdy nie włączać
- zrobieniu wstępnego kosztorysu mieszkaniowego i stwierdzeniu, że jednak jestem w d*^%$ 😛
Marysia


Mały kroki są bardzo ważne! Szczególnie podczas projektowania domu, kiedy niektóre tematy / zakupy wymagają większego przemyślenia 🙂 Gratuluję posunięcia niektórych spraw do przodu!
Dziękuję 🙂
Cały czas coś tam dokupuję. Montaż alarmu przesunięty na nie wiadomo kiedy, bo deweloper nie pozwolił nic instalować przed odbiorem budynku, który będzie w poniedziałek… 😉
Najważniejsza jest wizja i oczywiście pogodzenie jej z kosztorysem. Każde inne posunięcie w zgodzie z tymi warunkami jest krokiem w dobrą stronę, który przybliża nas do celu.
Na szczęście przy urządzaniu mieszkania nie wszystko trzeba kupić od razu 😉 Zawsze sobie można na coś później zapracować i skorzystać z rozwiązań przejściowych… byleby prowizorki nie zostały na zawsze.
Powoli, małymi kroczkami można stworzyć coś naprawdę pięknego. W końcu nie od dziś wiadomo, że na najlepsze rzeczy trzeba długo poczekać 😉
Pewnie i takie wyczekane lepiej smakują 😉
Nie od razu Kraków zbudowano! 😉 Małymi kroczkami, ale do przodu:)
Kroczki są bardzo małe, ale jak już ruszę z kopyta to będzie szło 😉
Każda praca wymaga zaangażowania ;). Ważne by projektując wnętrze, projekt znał dokładnie do czego przyszły mieszkaniec mieć w tym miejscu.
Hahahaahaha
Pośmiałam się! Fajny tekst!
Zabawny tekst. Jak czytam to przypomina mi sie moje wykańczanie i urządzanie mieszkania. Dopiero po 8 miesiącach oswoiliśmy się z podjętymi decyzjami i świadomie mogliśmy wprowadzić zmiany które nam się faktycznie podobają i służą.