Będzie króciutko! Noc mnie zastała na pracy przy pewnym projekcie, ale jestem szczęśliwa. Zadowolony klient, to szczęśliwy projektant 🙂
Dziś napiszę Wam o życiu architekta wnętrz. Ostatnio miałam mniej czasu na zagłębianie się w historie wnętrzarskie. Spowodowane jest to ciężką pracą nad zaistnieniem na polskim rynku, a więc samodzielnym pozycjonowaniu strony (nie, nie umiem tego robić, uczę się, nauczę się i znajdę się wysoko wysoko gdzieś na początku listy architektów wnętrz w Krakowie) i samodzielnym wyszukiwaniu klientów – co nie jest łatwe skoro milion osób oferuje projekty za darmo!!!! a renomowane biura zbierają splendor, chwałę, sławę i największych klientów. Skupiam się również na pracy projektowej. Poza tym jak pod koniec roku nie wiedziałam co wybrać, jeśli chodzi o ilość wydarzeń targowych, konferencji i innych szkoleń, tak w nowym roku na razie jest cisza i spokój – a więc nareszcie więcej czasu na normalne funkcjonowanie bez konieczności relacjonowania wszystkiego (co oczywiście wkrótce się skończy).
Normalnie funkcjonujący projektant odwiedza sklepy. Dziś miałam ogromną przyjemność wyruszyć w moją podróż w stronę skandynawskiego designu – do BoConcept Kraków. Podróż owocna, bo dowiedziałam się wielu rzeczy o meblach, dodatkach i innych elementach wyposażenia wnętrz oferowanych przez BoConcept. Warto samemu zrobić taki research urządzając dom czy inne wnętrze, ponieważ… można zostać mile zaskoczonym. Ja na przykład do tej pory myślałam, że w takim sklepie nie będę w stanie nigdy nic kupić, bo jest za drogi. Okazuje się, że nie koniecznie! Jeśli znajdziemy w katalogu sofę za 10 000 złotych, to trzeba wiedzieć, że taka cena może się drastycznie zmienić, jeśli wymienimy obicie. A nikt o tym nie pomyśli i od razu skreśla mebel, jeśli jego budżet wynosi dużo mniej. Dodatki piękne! Obsługa miła i pomocna. Polecam z całego serca. A ponieważ w zeszłym tygodniu założyłam konto na Instagramie (no w końcu kiedyś trzeba było) to na pierwszy ogień wrzuciłam już kilka fotek właśnie z mojej wizyty w BoConcept o tu:
Pierwszy krok w kierunku Skandynawii został więc poczyniony. Pora na drugi. Już za tydzień wyruszam do Norwegii!!! Co prawda tylko na weekend i pewnie nie będę mieć wiele czasu na zwiedzanie, ale jednak mam nadzieję coś ciekawego zobaczyć, o czym będę Was informować na Instagramie (o ile mój mąż nie odkryje, że ukradkiem wrzucam na niego zdjęcia i mi nie zabierze Internetu/komórki – bo jadę z wizytą prywatną właśnie do niego).
Zobaczcie, jakie ciekawe wnętrza/zewnętrza biblioteki znalazłam na Norweskiej mapie:
Źródło: dezeen.com
Mówiąc o bibliotece zapragnęłam coś przeczytać, na przykład mój magazy &Living o skandynawskim designie. Uciekam więc do łóżka i życzę wszystkim udanego weekendu w tą iście skandynawską pogodę 🙂
Maria Podobińska-Tuleja

#skandynawskidesign






Byłam w Norwegii raz i bardzo dobrze to wspominam (oprócz zabójczych cen, oczywiście:) Te będę pamiętać jeszcze długo…) Było cudownie! I tak, ta architektura! Ale fajnie, że niedługo tam będziesz.
Właśnie się pakuję. Niestety będę tylko chwilę, ale też się liczy 🙂