Metamorfozy: nasz balkon

Wielokrotnie pisałam już, że szewc bez butów chodzi i nie wiem, czy odważę się kiedyś pokazać na blogu swoje mieszkanie. Urządzone za czasów studenckich, gdy człowiek ledwo wiązał koniec z końcem, miał jeszcze znikomą wiedzę na temat wystroju wnętrz, a dostępne w ówczesnych czasach w sklepach materiały wykończeniowe (tak to było ponad dekadę temu) miały się nijak do ogromnego wyboru, który mamy obecnie. A jednak! Dojrzałam do tej poważnej decyzji i właśnie dzisiaj po raz pierwszy będziecie mogli ujrzeć skrawek mojego mieszkania. Nie wprowadzę Was jednak od razu na salony… zacznę od balkonu!

Nareszcie nadeszło upragnione lato! Wyczekiwane ponad trzydziestostopniowe upały zachęcają nas by uciec z miasta, a jeśli już w nim zostajemy – to aby spędzić jak najwięcej czasu na świeżym powietrzu. Jeśli nie dane jest nam posiadanie upragnionego ogrodu, to najczęściej przesiadujemy na balkonach. I to jest właśnie miejsce, od którego postanowiłam rozpocząć metamorfozę naszego domu!

PRZED: Mój dramatycznie wyglądający i zaniedbany balkon

PRZED: Mój dramatycznie wyglądający i zaniedbany balkon

PRZED: Trochę mi wstyd, ale tak właśnie to wyglądało

PRZED: Trochę mi wstyd, ale tak właśnie to wyglądało

PRZED: brzydkie uszkodzenia na powierzchni naszych płytek

PRZED: brzydkie uszkodzenia na powierzchni naszych płytek

Mój balkon jest duży i nieustawny – ciągnie się przez długość całego mieszkania, ma ponad 9 metrów długości i metr szerokości. Do tej pory zaniedbany i zapomniany, już nie pamiętam nawet kiedy przesiadywałam na nim wraz z mężem. Wieki temu położyłam na nim płytki, które już od dawna prosiły się o wymianę lub odnowienie. Pełno na nich było odprysków – nie wyglądały więc zbyt atrakcyjnie. Nie zamierzałam jednak przeprowadzać kompleksowego remontu, nie wiem bowiem, czy długo tu jeszcze pomieszkamy. Nasze M-3 jest już dla nas trochę za małe i zdecydowanie nie jestem w stanie pomieścić w nim wszystkich funkcji, których potrzebuję. Poza tym wiecie, jak jest u mnie z czasem – wiecznie mi go brakuje i wiecznie mam go za mało!

Na szczęście udało się mi znaleźć w Internecie system tarasowy gumitaras.  Jest to produkt z naturalnego drewna, fabrycznie olejowany i do samodzielnego układania – bez docinania i kombinowania. Wystarczy skorzystać ze specjalnego konfiguratora na stronie internetowej gumitrasu zaprojektować swój balkon lub taras i złożyć zamówienie, by deski w ciągu kilku dni przybyły na wskazany adres.

Aby metamorfoza się udała postanowiliśmy również odświeżyć ściany – przynajmniej te, które nie wchodzą w skład elewacji całego budynku, a należą tylko do nas. Najpierw więc dzielnie usunęliśmy (ja i mój mąż) mchy i porosty, które zadomowiły się na naszych ścianach, zagruntowaliśmy powierzchnię i dwukrotnie pomalowaliśmy na biało wszystkie trzy ściany tworzące balkon. To wszystko by stworzyć przyjemny klimat i podkreślić piękne deski, które zamierzaliśmy położyć na balkonie.

W TRAKCIE: malujemy!

W TRAKCIE: malujemy!

I w końcu wczoraj w największym słońcu (balkon mamy od strony południowej) zabraliśmy się za układanie desek gumitaras. Zabawy było przy tym co nie miara i humory nam dopisywały.

W TRAKCIE: Mirek podczas układania desek na balkonie

W TRAKCIE: Mirek podczas układania desek na balkonie

W TRAKCIE: ja też dzielnie pracowałam ;)

W TRAKCIE: ja też dzielnie pracowałam 😉 ale wtedy nikt mi nie robił zdjęć!

Więcej fotek z naszej dzielnej pracy:

Ułożenie desek tarasowych na naszym balkonie (10m2) zajęło nam nieco ponad 3 godziny. W pełnym słońcu, z pełną motywacją, by zrobić to jak najszybciej i udać się na zasłużony odpoczynek. I udało się! Po tych kilku godzinach nasz balkon jest nie do poznania! A to dopiero początek metamorfozy! Kupiliśmy na razie stoliczek, 2 doniczki i jedną roślinkę. Kolejnym etapem będzie przyozdobienie ściany elewacyjnej wiklinową matą – niestety tej części ściany nie dało się przemalować, trzeba ją więc czymś przysłonić – oraz zakup kolejnych roślinek, latarenek i innych dekoracyjnych gadżetów. Myślę, że efekt jest zdumiewający i że nie jedna osoba marzy o pięknych naturalnych deskach na swoim tarasie. Jak sami widzicie to nie takie trudne – wystarczy kilka dni pracy, a Wasz balkon może przemienić się z odstraszającej przestrzeni w całkiem przyjemny i zachęcający do przesiadywania na nim godzinami kącik. I tym optymistycznym akcentem uciekam powoli wypić soczek na moim balkonie, ale jeszcze Wam wrzucę kilka fotek jak to wygląda teraz. Co sądzicie? Jest różnica, prawda?

PS. Wszystkie informacje techniczne, pomysły i inspiracje odnośnie układania desek tarasowych znajdziecie tutaj: www.gumitaras.pl.

 

PO: Już nie wstydzę się tego kącika, chcę w nim być!

PO: Już nie wstydzę się tego kącika, chcę w nim być!

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

PO: zaraz uciekam, by tam być

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

PO: trochę jak na Santorini 😉

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

PO: I like it so much!

Maria Podobińska-Tuleja

cropped-proste_wnetrze_logo-011.jpg

#gumitaras #system_tarasowy #deski_tarasowe #taras #balkon #deski

 

16 komentarzy

Skomentuj znudzona Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *